Już od poniedziałku 1 sierpnia 2016 startujemy z codziennymi relacjami z wyprawy „Misja JuT – Ostatnie Okrążenie”!
Dołącz do nas i jedź z nami wirtualnie. Na pokładzie będzie muzycznie, bo relacje piszą chłopaki z „Albo i nie”. Zapraszamy

Dzień 56 – Do domu

Komentarze:

Niedziela, 25.09

/Pisze Michał/

Jak wiemy, od polskiej granicy miejsce pobytu NINIWA Team było jedną z najlepiej strzeżonych tajemnic na świecie. Dziś jednak możemy odtajnić akta i opowiedzieć o ostatnich chwilach wyprawy Misja JuT – Ostatnie Okrążenie.

Dojechali!

Komentarze:

Misja JuT zakończona! Dziś chwilę po 17:00 rowerzyści Niniwa Team, witani ogromnym aplauzem licznie zgromadzonych, przybyli do naszego centrum w Kokotku. Po 56 dniach wrócili do miejsca, z którego wyruszyli 1 sierpnia.

Po powitaniu rowerzystów miała miejsce zapowiadana licytacja roweru ojca Tomka. I co to była za licytacja! Takiego czegoś Kokotek jeszcze nie widział… Więcej o tym niecodziennym wydarzeniu opowiemy już wkrótce :)

Dzień 53 – Mafia

Komentarze:

 

Czwartek 22.09

/Pisze Wojtek/

Noc bardzo bardzo zimna. W ojca głosie dało się słyszeć lekką chrypkę początkującego bluesmana.  Większość zakatarzona, ale jak zwykle radosna i pozytywna. Pobudka o 5:00, modlitwy i wyjazd. Dzisiejszego podziału dokonała Nina Grzebisz. Rozdała karty. Pierwsza kolumna kier i karo. Druga kolumna trefl i pik. Dodatkowo ci, którzy wylosowali króla, byli w mafii… ano tak – na rowerze też można grać w mafię.

Pierwszy dystans 50 km, podczas których można było po raz pierwszy przekroczyć granicę bez pokazywania paszportów – luksus!

Dzień 52 – Nareszcie sucho

Komentarze:

 

Środa, 21.09

/Pisze Piotr/

Pobudka o godzinie 5:00, po godzinie wyjazd, bowiem czas nieubłaganie ucieka, do niedzieli coraz bliżej. Poranna temperatura, około

4 st. C, szybko postawiła na nogi, choć nie była przyjemna w odbiorze. Dzień zapowiadał się za to pogodny, bez opadów, co było naprawdę upragnioną wiadomością. Tak też się stało, dziś deszcz postanowił odpuścić zupełnie. Podziału dokonała Edyta Grajczyk. Do pierwszej grupy trafili uczestnicy z nazwiskami 1- i 2-sylabowymi, w drugiej grupie – cała reszta. Nie miało to dużego znaczenia, bo warunki pozwalały często jechać jedną grupą.

Dzień 51 – 788 km do Lublińca

Komentarze:

 
Wtorek 20.09

/Pisze Marcin/

Ciągle pada! Asfalt ulic jest dziś śliski jak brzuch ryby, mokre  niebo się opuszcza coraz niżej, żeby przejrzeć się w marszczonej deszczem wodzie. A ja? A ja jadę…. Tak mógłby brzmieć hymn ostatnich kilku dnia tegorocznej wyprawy. Faktycznie deszcz pada rano, w południe, wieczorem i w nocy. Również tej ostatniej dał się we znaki. Pobudka o 5:00 i wkładanie na siebie mokrych ubrań to nic przyjemnego, a tu jeszcze trzeba jechać, i to ciągle w deszczu. Ruszyli o świcie, czyli ok. 6:00.

Podziału dokonał Paweł Durkalec. Pierwsza grupa to „połamańcy” czyli ci, którzy mieli już w swoim życiu coś złamane (noga, ręka itp…), druga grupa to pozostali. Do tego podziału natchnęło Pawła przeżycie z ostatniego wieczoru…

Dzień 50 – Lądowanie

Komentarze:


Poniedziałek, 19.09

/Pisze Bartosz/ 

Lądowanie, czyli tydzień podsumowań całej wyprawy. Wczoraj brany był pod lupę pierwszy tydzień jazdy. Jakie wrażenia, emocje czy przemyślenia towarzyszyły uczestnikom, a dziś tydzień drugi.

Wszyscy czują, że wyprawa już zbliża się do końca, jednak każdy chce, by się jeszcze nie kończyła. Nawet dzisiejsza ewangelia mówi o tym, by zaświecone światło nie zostało przykryte garncem. Tak samo jak misja JuT. Nie może się zakończyć w najbliższą niedzielę. Może już nie na rowerach, ale musi trwać i być przekazywana dalej.

Dzień 48 – Jeźdźcy burzy

Komentarze:

Sobota, 17.09

/Pisze Michał/

To nie była spokojna noc. Właściwie, to była przerażająca noc. Około 1:30 rozpętała się nawałnica, która mocno zatrzęsła rowerzystami. Pioruny, wichura i oberwanie chmury wespół próbowały zniechęcić NINIWA Team do dalszej drogi. Wyprawowicze zostali zmuszeni do walki z żywiołem, trzymając namioty, które były porywane przez wiatr. Próbę sił wygrywali rowerzyści, ale nie bez ofiar w sprzęcie. W pewnym momencie jedna z bitew tej wojny – Burza kontra Wojtek Kimel zakończyła się połamaniem namiotu. Ponieważ nie było już czego bronić, Wojtek zajął się… filmowaniem burzy.

1 2 3 4 5 6