Dzień 13 i 14 – Komu chce się wstawać o 4 rano?

Komentarze:

12-13.08.2008

Zgodnie z planem nasi rowerzyści we Lwowie ponownie wsiadają na rowery by pokonać na nich odcinek 100 km dzielący ich od Przemyśla. W niezwykły sposób trafiając do Rzeszowa, nasi rowerzyści jedzą pyszną kolacje ponownie korzystając z zaproszenia przyjaciół Ojca, którzy teraz już stają się przyjaciółmi chyba wszystkich członków wyprawy. W „komfortowych” warunkach oferowanych przez PKP, przygnieceni do siedzeń przez rowery szaleni członkowie, teraz już kończącej się wyprawy do Kijowa docierają do domu, do Katowic. Tutaj ku zaskoczeniu wszystkich uczestników wyprawy o 4 nad ranem oczekuje ich gorące przywitanie przez przyjaciół z NINIWY.

Dzień 12 – Czas wracać

Komentarze:

11.08.2008

W ostatni dzień pobytu w stolicy Ukrainy uczestnicy wyprawy, wraz z ukraińskimi przyjaciółmi odwiedzają m.in. pomnik Matki Ojczyzny, pomnik zgody ukraińsko rosyjskiej (który w swej tandetnej postaci dobrze oddaje rzeczywisty stan rzeczy). Wszyscy odbywają rejs Dnieprem, w czasie, którego, jeśli nie patrzeć pod nogi, podziwiać można niektóre wcześniej poznane zabytki. Bardzo ciekawa okazuje się również wizyta w muzeum Czarnobyla.

Dzień 11 – Zwiedzania ciąg dalszy

Komentarze:

10.08.2008

Jest niedziela, wszyscy członkowie wyprawy uczestniczą w mszy świętej w kijowskiej parafii Oblackiej pod wezwaniem Św. Mikołaja. Po czym wraz z przyjaciółmi z Ukrainy wszyscy udają się na Ławrę Peczerską, miejsce, które będąc w Kijowie trzeba koniecznie zobaczyć. Leżący nad Dnieprem bardzo stary, ogromny kompleks świątyń robi na uczestnikach ogromne wrażenie. Wieczorem wyprawa dzieli się na dwu lib trzy osobowe grupki i udaje się na nocleg do parafian. Daje to możliwość spojrzenia na życie codzienne ukraińskich rodzin mieszkających w mieście.

Dzień 10 – Oblaccy przyjaciele

Komentarze:

09.08.2008

Nastaje kolejny dzień, w którym po porannej, orzeźwiającej kąpieli nasi rowerzyści postanawiają opuścić Kijów i udają się do Czernihowa. Mieści się tam parafia Oblacka, którą po kolejnym spotkaniu z kolejnymi znajomymi z Kodnia nasi młodzi podróżnicy odwiedzają. Po mszy świętej wraz z ukraińskimi przyjaciółmi wszyscy wyruszają żeby zobaczyć piękne czernichowskie miasto. Wieczorem po wylewnym pożegnaniu nasza młodzież wraca do Kijowa.

Dzień 9 – Jak u siebie

Komentarze:

08.08.2008

Piątek rozpoczyna się spotkaniem z młodzieżą ukraińską znaną części uczestników wyprawy z Festiwalu Życia w Kodniu. Odtąd młodzież ukraińska będzie stale towarzyszyć naszej ekipie rowerowej w poznawaniu Kijowa i jego okolic, służąc pomocą, wiedzą i poświęcając swój czas. Już pierwszego dnia zwiedzania nasza młodzież ma okazje zobaczyć uniwersytet kijowski, Sobór Mądrości Bożej, Cerkiew św. Michała, muzeum z grafikami Franscesco Goy’a i złotą bramę, plac niepodległości i centrum miasta. Późnym popołudnie nasza grupa udaje się do Obuchowa, by odwiedzić klasztor Oblatów i obecnych tam wolontariuszy przybyłych z Polski.

Dzień 8 – U celu

Komentarze:

07.08.2008

Dzień ósmy, czwartek siódmego sierpnia, dzień, w którym trzy dnia przed planowanych przyjazdem wyprawa z Ojcem Liderem na czele osiąga swój cel – Kijów staje przed nimi otworem. Już pierwsze wrażenie Kijowa jako stolicy prawdziwie europejskiej uderzająco wskazuje na przepaść , jaka dzieli całą Ukrainę od tego przepięknego miasta. Jako, że wyprawa dotarła wcześniej Ojciec Paweł Tomys OMI, który zorganizował już wcześniej noclegi dopiero od niedzieli, lokuje gości z Polski u swoich przyjaciół na obrzeżach miasta. Tam ku ogromnej radości naszej zdrożonej młodzieży następuje upragniony moment kąpieli w pobliskim jeziorze.

Dzień 7 – Ukraińskie specjały

Komentarze:

06.08.2008

To już siódmy dzień wyprawy i kolejny dzień przemierzania ukraińskiej ziemi. Wszystkim rzuca się w oczy bieda Ukrainy i różnica, jaka dzieli Ją od Polski, w co być może trudno uwierzyć. Dotyczy to strony tak ekonomicznej jak i społecznej. Tego pochmurnego dnia wyprawa przejeżdża ponad 180 km. Wieczorem uczestnicy doświadczają prawdziwej ukraińskiej gościnności, kiedy to już rozbijając się na polu zostają zaproszeni i niemal zaciągnięci siłą przez nieznajomą panią do jej domu z ogrodem. Tam mają sposobność posmakować „kartoszków”, kapusty i innych ukraińskich „specjałów”. Mogą też użyć ciepłej wody do umycia się w ogrodzie, co zdarza się pierwszy raz od trzech dni.

Dzień 6 – Otwierasz rękę, karmisz nas do syta

Komentarze:

05.08.2008

Kolejny dzień obfituje w dużą dawkę słońca, potu i przejechanych kilometrów. Jak co dzień w czasie przerw w drodze Sławek dba o to, aby stół, ławka lub polanka uginały się pod ciężarem jedzenia. Już teraz dla wszystkich uczestników jasny staje się opis Górnika słowami psalmu, który Sławek śpiewał na niedzielnej mszy: „Otwierasz rękę, karmisz nas do syta”. Przykładem powodzenia prób przekonania Sławka, żeby kupował tylko dla siebie jest fakt, że wieczorem w czasie noclegu w pewnym sadzie za Nowogrodem Wołyńskim, wszyscy zajadali się kurczakami z rożna zakupionymi przez Kogo? Oczywiście przez Sławka (bo w końcu „przecież to grosze”).

Dzień 5 – Budząc skowronki

Komentarze:

04.08.2008

Po raz kolejny budząc skowronki i ustalając nowy rekord w zbieraniu się na 2,5 godziny, co skutecznie podwyższa temperaturę Ojca Lidera, wyprawa wyrusza w dalszą drogę. Ukraińskie pobocza okazują się niezbyt łaskawe dla rowerów i dętek, jednak mechanicy naszej dzielnej wyprawy skutecznie sobie z tym radzą. Mimo problemów tego dnia nasi młodzi podróżnicy pokonują 180 km. Wieczorem uczestnicy mają szansę poznać warunki życia na wsi ukraińskiej nocując za gospodarstwem pewnej bardzo miłej pani, wśród krów, koni, komarów i bardzo solidnej burzy.

Dzień 4 – Zwiedzanie?

Komentarze:

03.08.2008

Teraz nadchodzi czas na zasłużony odpoczynek, cała niedziela bez roweru! Po porannej niedzielnej mszy świętej nadchodzi czas, żeby zobaczyć to piękne miasto. Rozkoszując się pieszą wędrówką uczestnicy zwiedzają Katedrę Ormiańską, rynek, Katedrę Grekokatolicką, całe stare miasto, doskonałą restaurację Pyzatą Chatę (ulubione miejsce Królika na całej Ukrainie), oraz cmentarz Łyczakowski i cmentarz Orląt Lwowskich. Wieczorem zmagają się dwa obozy, jedni chcą zakończyć wyprawę we Lwowie, drudzy natomiast chcą w drodze do Kijowa „zahaczyć” o morze Czarne, które rzekomi jest po drodze. Ojciec Lider kończy spór despotycznie ustalając nad mapą kierunek na Kijów.

1 2