Dzień 42 – Raduj się ŻYCIEM!

Komentarze:

 

Niedziela 13.09
/Piszą Justyna i Mateusz/

To już ostatnie zdania, które mamy zaszczyt kreślić dla Was Drodzy Czytelnicy w ramach relacji z tegorocznej wyprawy NINIWA Team. Był to dla nas ogromny zaszczyt dzielić z Wami przeżycia i przygody towarzyszące rowerzystom. I z radością zapraszamy do ostatniej już odsłony wydarzeń, jakie przytrafiły się naszym bohaterom.

Powieki powoli unoszą się znad zaspanych oczu. Czas wstać, pospiesznie spakować śpiwór i karimatę, przyodziać rowerowe szaty. Czas rozgrzać zastygnięte przez noc mięśnie, przygotować się na kolejny dzień rowerowania. Znów pierwszy dystans 50 km, przerwa i kolejne kilometry…. WRÓĆ! To już przecież było i nie wróci … przez najbliższy rok. :)

Dzień 41 – Kilo myśli

Komentarze:

Sobota 12.09
/Piszą Justyna i Mateusz/

Na początek dzisiejszej relacji wróćmy jeszcze na chwilę do wczorajszego wieczora. Zanim rowerzyści udali się spać, do grupy dołączyła Jola Najda, uczestniczka zeszłorocznej wyprawy NINIWA Team, a obecnie mieszkanka Londynu. Powitanie przerodziło się w małą imprezę i spowodowało pojawienie się kolejnych gości. Okazało się, że w salce obok również śpią Polacy, którzy przyjechali do stolicy Angli w celach zarobkowych, a słysząc polski język dołączyli się do zabawy. Nowo poznani rodacy opowiedzieli nieco o szczegółach życia w Londynie „od kuchni”, z których wyłania się raczej smutny obraz walki o pracę. Zaznaczyli również, że liczba polskich emigrantów w Wielkiej Brytani jest zdecydowanie wyższa niż ta wynikająca z danych statystycznych. Potwierdzeniem powyższej tezy mogą być doświadczenia naszej ekipy, która każdego dnia spotykała jakiegoś Polaka. Warto też dodać, że w samym Londynie znajduje się aż 13 polskich parafii, a tylko nieznaczny procent krajan znad Wisły chodzi regularnie do kościoła.

Dzień 40 – Jedno się kończy, aby drugie rozpocząć się mogło

Komentarze:

Piątek 11.09
/Pisze Justyna/

Pożegnania nigdy nie są proste. Często wiążą się z poczuciem straty i smutku. Atmosferę końca wyprawy można już powoli odczuć wśród rowerzystów, jednak wiąże się ona raczej z radością, niż smutkiem! Wiedzą oni bowiem, że czas, który przeżyli był błogosławiony, a jego owoce będą im towarzyszyły jeszcze przez długi czas. Wyniesiona nauka i radość będą niczym słońce przyświecać nad każdym kolejnym dniem życia codziennego.

W ostatni dzień radosnego „rowerowania” grupa budzi się o 6.00. 15 minut później na stołach czeka już przygotowane przez Hanię, Sylwię i Szymona śniadanie w wersji luksusowej z kiełbaską na ciepło. Oczywiście wszystkie produkty zostały podarowane przez ks. Maćka, za co grupa bardzo serdecznie dziękuje!

Dzień 39 – Koło się zamyka

Komentarze:

Czwartek 10.09
/Pisze Mateusz/

Radość Życia, którą głoszą rowerzyści promieniuje wokół. Dzisiejszy dzień dał Niniwitom dowód, że ich obecność, świadectwa, którymi się dzielą nie przechodzą bez echa. Geograficznie patrząc zamknęło się dzisiaj spore koło, ale także domyka się pewien proces w samych rowerzystach. Poczucie radości, które kształtują w sobie w trakcie ponad 5 tys. km jazdy rodzi już piękne owoce.

Być może ostatni raz na tej wyprawie powieki naszych cyklistów zaczynają się podnosić w okolicach godziny 5.00. Z racji dużej wilgoci generowanej przez rosę tempo pakowania jest bardzo duże i o 6.00 wszyscy ruszają w drogę. Pierwszą przerwę ogłasza Szymek Majchrzak wołając „dętka!” :).

Przejdź do galerii »

Dzień 38 – Być jak książę – być jak księżniczka!

Komentarze:

Środa 9.09
/Pisze Justyna/

Każda dziewczynka marzy, żeby zostać księżniczką i zamieszkać w przepięknym zamku. Chłopcy zaś po nocach śnią o panowaniu nad wielkim i potężnym królestwem. A co jeśli Ci powiem, że jesteś księżniczką lub księciem już tu i teraz? Bóg dał Ci we władanie całą ziemię, aby Cię przygotować do prawdziwego królestwa, które jest w niebie!

Kolejny dzień z rzędu Nosiciele Radości odkładają godzinę pobudki. Wszystko za przyczyną imprezy urodzinowej Marleny, która rozkręciła się po wczorajszych modlitwach wieczornych. Górnik obrał rolę DJ’a, puszczając same „hiciory” na swojej wypasionej konsoli rowerowej. :) Takiego świętowania urodzin można tylko pozazdrościć! Na placu zabaw, w przepięknym górskim krajobrazie, ze wspaniałymi przyjaciółmi, tańcami, śpiewami, tortem i mnóstwem radości. Marlena pragnie wszystkim rowerzystom serdecznie podziękować za cudowne niespodzianki, które sprawiły, że czuła się jak najszczęśliwsze dziecko obchodzące swoje wymarzone urodziny!

Dzień 37 – Walijskie przygody

Komentarze:


Wtorek 8.09
/Pisze Mateusz/

Czy zwyczajne życie, bez fajerwerków i stawania na świeczniku może być wspaniałe? Przykładem niech będzie życie Maryi, która szła przez codzienność bez spektakularnych wydarzeń, za to z troską i dobrym słowem dla bliźnich, by w końcu stać się Matką Zbawiciela. I choć Niniwici są teraz w centrum uwagi, codziennie przeżywają coś nowego, to lekcja płynąca z wyprawy mówi, że to proste współistnienie z ludźmi i z Bogiem każdego dnia jest kluczem do pięknego życia. Przyjrzyjmy się zatem kolejnemu zwykłemu – niezwykłemu dniu wyprawy.

Dzień 36 – Dzień Dziecka

Komentarze:

Poniedziałek 7.09
/Pisze Justyna/

Czy ktoś powiedział, że na wyprawie rowerowej trzeba ciągle pedałować? Przecież można czasem rzucić rower w kąt i wsiąść na coś zdecydowanie szybszego, a co więcej niewymagającego wkładu sił własnych. Na przykład do pędzącego z oszałamiającą prędkością wagonika szynowego, sunącego raz pod górę, raz w dół, a czasem nawet i do góry nogami… Tak, tak! Zapraszam na relację z wizyty w wesołym miasteczku!

Dzień 35 – Effatha

Komentarze:

Niedziela 6.09
/Pisze Mateusz/

Po długim, regeneracyjnym śnie rozpoczyna się ostatnia (w tym roku) typowo wyprawowa niedziela. Od rana w kuchni krząta się Hania z Szymkiem, którzy przygotowują dla całej grupy śniadanie. Pomaga im Filip (!), Sylwia i Kleryk. Dzięki temu o 8.30 wszyscy zasiadają przy stole, by wszamać pyszny posiłek. Później wszyscy z wolna idą do kościoła na adorację, by o 10.00 w skupieniu wziąć udział we Mszy św. razem z parafianami. Eucharystii przewodzi ks. Romek, zaś o. Tomek ma okazję podzielić się doświadczeniem Radości Życia w trakcie homilii.

Dzień 34 – Boża logika

Komentarze:

Sobota 5.09

/Pisze Justyna/

Niestety polska reprezentacja nie dała rady przechylić szali zwycięstwa na swoją stronę, więc rowerzystom nie przysługuje gratisowa godzina spania. Jednak o 5.00 rano w pewnej salce parafialnej w Dumfries można było usłyszeć głosy błagania o przedłużenie snu choćby o pół godziny. Przecież siły stracone na doping trzeba odbudować! Tak więc sobotnia pobudka jest zarządzana na 5.30. 15 minut później odbywa się Msza św., po której każdy zostaje obdarowany przez miejscowego księdza różańcem! Jest to niezwykle miły gest, szczególnie w pierwszą sobotę miesiąca, za który NINIWA Team serdecznie dziękuje. Dzięki temu drużyna kolejny już raz jedzie z Maryją na czele, ofiarując cały trud ku czci Najświętszej Maryi Panny.

Dzień 33 – Sportowe emocje

Komentarze:

Piątek 4.09

/Pisze Justyna/

Oleeeee, ole, ole, ole, ole… Wyśpiewywały dzisiaj mocne gardła rowerzystów w najlepiej do tego przystosowanym miejscu. No prawie najlepiej, bo o ile podróżnikom nie udało się dotrzeć na żaden stadion, o tyle rodzimą reprezentację wspierali w prawdziwych szkockich pubach! Jednak dzisiejsza data wiąże się nie tylko z rozgrywką w piłkę nożną pomiędzy reprezentacjami Polski i Niemiec, ale również z zaciętą rywalizacją między Nosicielami Radości. Która grupa dojedzie pierwsza? Kto kogo wyprzedzi? Kto pomyli trasę?… Jeszcze więcej emocji za moment. :)

1 2 3 4 5