Dzień 44 – zakończenie rajdu!

Komentarze:

125px-Flag of Portugal.svg 125px-Flag of Poland.svg

Wtorek 06.09

Godz. 21:00. Jest ciemno i dość chłodno. Pod Centrum Formacji Niniwa w Kokotku podjeżdża autokar z wracającymi i mocno podekscytowanymi uczestnikami rajdu Tour de Mazenod. W okolicy światła są pogaszone. Jest cicho i spokojnie. Nieco zdziwieni rowerzyści wychodzą z autokaru i rozglądają się nerwowo. W okolicy nie ma żywej duszy. Powitanie nie było wprawdzie planowane, ale bez przesady. W oddali wyje pies. Okolica zachodzi mgłą. Śmiałkowie ruszają przed siebie w kierunku podwórka…

Dzień 43

Komentarze:

125px-Flag of Portugal.svg

Poniedziałek 05.09

„It’s a final countdown” – śpiewał zespół Europe. To nie tylko muzyczny hit! To także życiowa prawda z ostatniego dnia Tour de Mazenod. Tylko godziny zostały do powrotnego samolotu. I tak oto ok. godz 23:00 ichniego czasu, kiedy rozmawiałem z o. Tomkiem, ekipa właśnie pakowała się i przygotowywała do desantu na lotnisko.

Uciekający, dzień 33 (40 wyprawy)

Komentarze:

125px-Flag of Portugal.svg

Piątek 2.09

Niektórzy pytają się, dlaczego Żenia z o. Cyprianem skierowali się z Fatimy w stronę wybrzeża portugalskiego, a nie bezpośrednio do Lizbony. Otóż spieszymy z odpowiedzią, że stało się tak, ponieważ dzięki informacjom uzyskanym parę dni wcześniej od Marcela, ukraińscy uczestnicy Touru nabrali ochoty zdobyć – nieuwzględniony wcześniej w planach – najbardziej wysunięty na zachód punkt lądu stałego Europy – Cabo da Roca. To o tym przylądku pisał poeta Luís de Camões: „Tutaj kończy się ląd i morze zaczyna”.

Uciekający, dzień 32 (39 wyprawy)

Komentarze:

125px-Flag of Portugal.svg

Z lekkim opóźnieniem zamieszczamy relacje z dwóch ostatnich dni wyprawy Goniąco-Uciekających przesłane przez o. Cypriana już z Ukrainy! :)

Czwartek 1.09

W domu pielgrzyma Acolhimento S. Bento Labre w Fatimie o. Cyprian i Eugeniusz wyspali się, ale pamiętając, że to jeszcze nie koniec drogi, wstali dość wcześnie – słońce jeszcze dobrze nie wzeszło – i udali się do bazyliki fatimskiej na pierwszą odprawianą tam Eucharystię o godz. 7:30.

Dzień 42

Komentarze:

125px-Flag of Portugal.svg

Niedziela 04.09 Wczoraj po pięknym półtoragodzinnym nabożeństwie różańcowym wszyscy udali się na upragniony sen (do łóżek). Rano o 9.00 grupa opuściła dom pielgrzyma. Jako opłatę za nocleg należało złożyć ofiarę do puszki. Sara zamiast do puszki swoją ofiarę wrzuciła do … jakiejś skrzynki z napisem „gaz”.

Dzień 41

Komentarze:

125px-Flag of Portugal.svg

03.09.2011

Wczorajszą noc nasi pielgrzymi spędzili w salce katechetycznej u sióstr Benedyktynek. Rano pobudka, wspólne modlitwy z siostrami, śniadanko i w drogę! Taki dystans, jak ten chyba każdy nasz Czytelnik pokonałby rowerem, zwłaszcza, że cel przepiękny – miejsce gdzie w 1917 roku Matka Boża objawiała światu przez trojkę dzieci: Franciszka, Hiacyntę i Łucję swoje orędzie. Wystarczyło przejechać 23 km, by tam się znaleźć. Ostatnie 11 kilometrów było pod górkę.

Dzień 40

Komentarze:

125px-Flag of Portugal.svg

Piątek 02.08

To był bardzo spokojny dzień. Ciężki poranek po deszczu. Ogólne zmęczenie i ospałość orzeźwiło poranne zimne powietrze. Młodzieńczy entuzjazm chłodziły tym razem przelotne deszcze. Z lekka przeziębieni cykliści powoli zmierzali w kierunku Fatimy. Żadnych dętek, żadnych awarii, nawet Górnik nie chciał nic ciekawego powiedzieć. Po prostu wszyscy skupili się na samej jeździe przez pagórkowatą Portugalię.
Nasza grupa przeżyła swoją codzienną Eucharystię w pięknym kościele św. Mikołaja w mieście Santarém. Św. Mikołaj obdarzył naszych wyprawowców najpiękniejszym prezentem jaki mógł dać im na drogę – Ciałem Chrystusa. Rowerzyści modlili się w intencji ich rówieśników, którzy tego wielkiego Prezentu nigdy nie odkryli w swoim życiu i wpadli w sidła niewiary, nałogów, pornografii i przemocy.

Dzień 39

Komentarze:

125px-Flag of Portugal.svg

Czwartek 01.09

Dzień zapowiadał się jako dość dobry do przejechania dystansu większego niż zwykle. Było chłodniej, góry się skończyły. Nic, tylko jechać. W pewnym momencie podczas jazdy zaczęło kropić. Potem taki kapuśniaczek zamienił się w prawdziwy deszcz. Wszyscy zaglądnęli do sakw i ubrali dawno już nieużywane peleryny. W takich warunkach, po 50 km dotarli do miasteczka Mourão. Przywitał ich pewien tubylec wymachujący ogonem od byka. Drużyna jest podzielona co do wartości estetycznych tego czynu. Niektórzy twierdzili , że to było obrzydliwe, innym zaś się bardzok podobało.

Uciekający, dzień 31 (38 wyprawy)

Komentarze:

125px-Flag of Portugal.svg
Środa 31.08

Fatima! Uciekający dotarli dziś bez problemu do sanktuaryjnego miasta. Poprosili strażników sanktuarium, żeby otwarli kaplicę, ci zgodzili się i dwójka uciekinierów przeżyła tam Eucharystię wg liturgii fatimskiej. Potem uprzejmi strażnicy wskazali śmiałkom dom pielgrzyma, który przyjmuje na jedną noc takich niezapowiedzianych gości jak nasz duet. Łóżka! Luksus. Po ogólnym rozpakowaniu się obaj wybrali się na procesję światła i o tej wieczornej porze właśnie odbyła się nasza rozmowa telefoniczna.
Dzień i droga minęła rowerzystom spokojnie. Nie spieszyli się też specjalnie mając odpowiedni zapas czasu. Tylko Żenia był przerażony za każdym razem, kiedy mijały ich samochody. Stwierdził, że nawet na Ukrainie są lepsi kierowcy. Rzeczywiście po doświadczeniach z Hiszpanii, gdzie kultura jazdy jest rzeczywiście na poziomie (przede wszystkim uwzględnia się tam rowerzystę jako uczestnika ruchu drogowego), portugalskie klimaty mogą budzić zastrzeżenia.

Dzień 36

Komentarze:

125px-Flag of Spain.svg

Poniedziałek 29.08

Dzięki wspaniałym posiłkom u sióstr nasi bohaterowie mieli wiele sił. Niektórzy nawet spostrzegli, że przez pierwsze dwie przerwy wcale im się nie chciało jeść. Ale co najważniejsze, wizyta u Oblatek wzmocniła ich nie tylko fizycznie, ale przede wszystkim wewnętrznie. Jest po prostu milo i wesoło, mimo iż trasa jest trudna.

Doskwiera upał i panuje ogromna wilgoć. To wszystko powoduje, że kolarze bardzo się pocą. Niektórzy nawet mają problemy z oddychaniem. Czuja się tak, jakby byli gdzieś wysoko w górach. Do tego dodać trzeba, że dzisiejsza trasa była bogata w dość tragiczne widoki:

1 2 3 4 5 7 8