Irlandia świętuje

Komentarze:

Czterolistna koniczyna, zielone ubrania i w ogóle wszystko zielone. Dzisiaj obchodzimy liturgiczne wspomnienie św. Patryka patrona Irlandii. Rowerzyści NINIWA Team w zeszłym roku przywieźli z zielonej wyspy bagaż niezapomnianych przeżyć. Warto tu wspomnieć o dwóch wydarzeniach, które miały miejsce właśnie w Irlandii, a które bez wahania możemy określić jako szalone w pełnym tego słowa znaczeniu. Ale od początku…

Chronologicznie pierwszym ze wspomnianych wydarzeń jest Niedziela u ojca Leo, oblata z Dublina. Ojciec Leo w swojej gościnności zaszedł daleko i powiedział rowerzystom, że wszystko co znajdą do jedzenia w kuchni, jest ich. Śmiałkowie wzięli sobie te słowa głęboko do serca i tak też wieczorem kuchnia świeciła pustkami (5 kilogramowe wiaderko z dżemem nie dożyło nawet południa).

Drugim, dużo ważniejszym wydarzeniem było przekazanie władzy absolutnej dziewczynom w poniedziałek. Ustalały przerwy, prowadziły kolumnę, szukały noclegu i co najważniejsze prowadziły grupę w kierunku, który mogły sobie same wybrać. Co ciekawe, jak się okazało po przybyciu na miejsce, gdyby prowadził jak zawsze Filip, to NINIWA Team dojechałaby do tego samego miasta (dziewczyny nic o tym nie wiedziały). Płeć piękna stanęła na wysokości zadania i utrwaliła ten dzień w pamięciach wszystkich uczestników. Przez cały czas panowała atmosfera radosnych i przyjaznych międzypłciowych docinków, które jeszcze bardziej zbliżyły wszystkich do siebie. Jeden z lepszych dni wyprawy.

Relację z tego dnia znajdziecie tutaj